Radek

1. Radek19 grudnia 2016 21:03

,,Wykluczeni" - Aleksandra Szałek

Anonimowe miasteczko w bliżej nieokreślonych rejonach Polski. Rozpadające się baraki, w których mieszka najbardziej upadła moralnie część miasteczka, ogrzewane węglem kamienice, rdzewiejący wiadukt kolejowy i zarośnięty zalew, który przed laty zapraszał do orzeźwiającej kąpieli, teraz jednak jest jedynie dowodem na nieubłagany bieg czasu. Ludzie są tu jacyś szarzy, pospolici, obarczeni typowymi problemami. Ale pod ich stopami, pod fundamentami domów i asfaltem ulic, rozciąga się niczym olbrzymi układ nerwowy sieć nitek korytarzy starego bunkra o historii bogatszej, niż można by przypuszczać. O bunkrze krążą w miasteczku rozmaite legendy, miejsce to jest też kojarzone z niewyjaśnioną zbrodnią z przeszłości, w której śmierć z nierozpoznanych przyczyn poniósł zdrowy młody chłopak. O zbrodni nie daje mieszkańcom zapomnieć matka zmarłego, która, postradawszy zmysły po tej bolesnej tragedii, szwęda się ulicach i po podziemnych korytarzach, nieustannie dociekając, co przytrafiło się jej jedynemu dziecku. Jednak teraz, po wielu latach, po kolejnej zmianie pokoleń, która nic szczególnego nie wniosła do życia miasteczka, temat bunkrów powraca ze zdwojoną siłą, nie tylko ze względu na wspomnianą obłąkaną kobietę. Mieszkańcy są pewni, że z bunkra dobiegają tajemnicze odgłosy, że coś się w nim na nowo rozgrywa, a ich przekonania potwierdza zaginięcie niepełnosprawnego chłopca, brata głównej bohaterki. Przy okazji okazuje się, że bunkier nie mieści tylu tajemnic, ile podejrzewano. Mieści ich zdecydowanie więcej.
Bilans jest jednak wyraźnie dodatni, „Wykluczeni” to powieść naprawdę niezła, niemęcząca, genialnie umiejscowiona i namalowana pięknymi barwami, rodem ze zdjęć Lasse Hoile dla Porcupine Tree i Stevena Wilsona. A i jako że klimat powieści, choć w zamierzeni letni, wakacyjny, przywodzi jednak na myśl chłody i szarówkę późnej jesieni, „Wykuczeni” z pewnością wpasują się za panującą za oknem aurę. Klaustrofobicznie mała przestrzeń zamknie nas w swoim świecie, a wir nienapompowanych, wciągających wydarzeń na pewno nikogo na śmierć nie zanudzi.


2. Radek24 grudnia 2016 22:54

,,Miasto'' Dean R.Koontz
„Miasto” to powieść na wskroś obyczajowa, napisana wybornym językiem i mająca w sobie coś magicznego. Kończąc ją, miałem wrażenie bardzo dobrze spędzonego czasu, nie nudziłem się. Brakowało mi tylko większej ilości elementów nadnaturalnych i grozy, ale brak tych składników wynagrodziło mi coś innego: ciekawa, prosta historia o przyjaźni i najważniejszych wartościach w życiu i nietuzinkowi bohaterowie. Wyjaśnienie całej intrygi na końcu rozbraja, a ja nie mogłem przestać w duchu uśmiechać się do siebie, jak sprawnie i z gracją można połączyć elementy literackiej układanki. Szczerze polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz